Przegląd Urbanistyczny

I TOM IX I 2015

„Planning for real”
– po drabinie partycypacji społecznej

Magdalena Belof
Maciej Borsa

Miasta mają zdolność dostarczania czegoś każdemu, tylko dlatego i tylko wtedy, gdy są one tworzone przez każdego – to motto przyświecało Świato­wemu Forum Miejskiemu, zorganizowanemu w 2014 r. przez ONZ w Ko­lumbii. Autorka sentencji, Jane Jacobs, zasłynęła wydaną w 1961 r. książką Śmierć i życie wielkich miast amerykańskich, z której pochodzi cytat. Krytyku­jąc metody planowania polegające na strefowaniu funkcjonalnym, wskazy­wała ona na konieczność zapewnienia miastom witalności i różnorodności, między innymi poprzez podmiotowe traktowanie społeczności miejskiej. W istocie modernistyczne planowanie miast oparte było na inżynierskiej dedukcji potrzeb mieszkańców i kodyfikowania ich w standardy plani­styczne. Ale potrzeby ludzkie mają charakter dynamiczny, a część z nich jest subiektywna, czyli niedająca się w prosty sposób przewidywać. Stąd miasta powinny być społecznie włączające, także na etapie planowania, by móc rozpoznać i zaspokoić potrzeby wyższego rzędu, a zakres tego włączenia powinien zależeć wprost od poziomu dobrobytu.

Potrzeby ludzkie wynikają z zależności człowieka od otoczenia. Część po­trzeb ma charakter obiektywny – jak potrzeba pożywienia. Potrzeby obiek­tywne pociągają za sobą kształtowanie się potrzeb subiektywnych. W psy­chologii używa się modelu hierarchii potrzeb, jako sekwencji potrzeb od najbardziej podstawowych (wynikających z funkcji życiowych), do potrzeb wyższego poziomu, które aktywizują się dopiero po zaspokojeniu niższych. Powszechnie stosowany, choć nieuważany za tłumaczący wszystkie zacho­wania ludzkie, jest model Abrahama Maslowa, zwany„piramidą potrzeb”.

W odniesieniu do procesów rozwoju można wnosić, iż określone kategorie potrzeb pojawiają się dopiero na kolejnych, coraz wyższych poziomach roz­woju cywilizacyjnego i dobrobytu. Do ważnych potrzeb w społeczeństwach wysoko rozwiniętych należą potrzeby poczucia przynależności, szacunku, uznania i samorealizacji. Dla ich zaspokojenia konieczne jest pogłębia­nie demokracji i włączanie społeczne, np. poprzez model „społeczeństwa obywatelskiego”.

Dzięki przemianom politycznym ostatniego ćwierćwiecza w Polsce wzrósł znacząco poziom rozwoju cywilizacyjnego. W ślad za tym wzrosła też świadomość społeczna i oczekiwania co do poziomu zaspokojenia potrzeb społecznych oraz indywidualnego wpływu na procesy rozwoju. Poziom ży­cia oceniany zaczyna być nie tylko poprzez indywidualne dochody, ale rów­nież poprzez jakość otoczenia, w którym żyjemy, oraz przez możliwość bez­pośredniego wpływu na jego kształt. Polski system planowania rozwoju, a zwłaszcza system planowania przestrzennego, nie jest dostosowany do tych nowych wyzwań. Będące jego częścią procedury uzgodnieniowe są przestarzałe i prowadzą do specyficznej, negatywnej partycypacji społecz­nej – protestów przeciw zamierzeniom władz. Niektóre gminy podejmują na własną rękę próby wypracowywania udoskonalonych procedur debaty publicznej, wysokie jest też zaangażowanie organizacji pozarządowych, przede wszystkim tzw. ruchów miejskich. Ale to wszystko należy traktować jako zwiastuny rodzącego się nowego podejścia.

W Towarzystwie Urbanistów Polskich trwa od szeregu lat dyskusja, poświę­cona problematyce „planowania partycypacyjnego”. Oddział Warszawski TUP opublikował opracowanie„Partycypacja społeczna w planowaniu prze­strzennym”, oddział wrocławski zorganizował międzynarodową konferen­cję i wydał cykl artykułów pod wspólnym hasłem „Laboratoria multi-level governance” aktywne były także inne oddziały i indywidualni członkowie Towarzystwa. Wiosną 2014 r. oddziały w Katowicach i we Wrocławiu zorga­nizowały cykl seminariów, których celem był przegląd metod stosowanych dla wzmocnienia udziału obywateli w przemianach swego środowiska za­mieszkania, przeanalizowanie ich zalet i wad oraz wypracowanie sposobów wzmacniania partycypacji społecznej w procesie planowania rozwoju na szczeblu lokalnym. Należy podkreślić, że najbliższy Kongres Urbanistyki Polskiej, jaki odbędzie się w br. w Łodzi, w znacznej mierze poświęcony zo­stanie tematyce partycypacji obywatelskiej w rewitalizacji miast.

Krytyczna analiza stosowanych metod partycypacji społecznej w kształto­waniu przestrzeni powinna przygotowywać zmianę pozycji podejścia par­tycypacyjnego z„undergroundu”w„mainstream”. „Undergroundem” można nazwać to, co się obecnie dzieje -jesteśmy świadkami eksplozji entuzjazmu młodych profesjonalistów i pasjonatów dla animacji społecznego zaanga­żowania w sposoby zagospodarowania przestrzeni. To piękny okres, dzięki któremu zagadnienia te budują swoją pozycję w życiu społecznym. Jednak aby ten entuzjazm oraz wywołane nim społeczne zaangażowanie i wzrost świadomości przerodziły się w lepszy stan przestrzeni, należy wypracować udoskonalone mechanizmy uwzględniania woli obywateli w procesie roz­woju przestrzennego.

W nurt poszukiwań najlepszych wzorców partycypacji możliwych do wdrożenia w Polsce wpisuje się międzynarodowy projekt „Planning for Real”, realizowany przez Instytut Rozwoju Terytorialnego z Wrocławia przy wsparciu finansowym Unii Europejskiej w ramach edukacyjnego programu Leonardo da Vinci„Uczenie się przez całe życie”- akcja „Transfer innowacji”.

art03  art04

 

art01 art02

Jego celem jest poznanie i wdrożenie przez instytucje publiczne kilku kra­jów europejskich brytyjskiej metody prowadzenia konsultacji społecznych pod nazwą tożsamą z tytułem tego projektu. Metoda ta jest od wielu lat z powodzeniem stosowana w Wielkiej Brytanii, umożliwiając włączenie w procesy kształtowania polityki przestrzennej i społecznej nawet najbar­dziej nieprzystosowane i zmarginalizowane grupy społeczne. Jest to moż­liwe poprzez zastosowanie cyklu działań opartych na prostych metodach komunikacji wizualnej i pracy grupowej animowanej przez wykwalifikowa­nych facylitatorów.

Podobnie jak inne znane już w Polsce techniki partycypacyjne, metoda „Planning for Real” pomaga lokalnej społeczności zidentyfikować jej po­trzeby, dążenia i aspiracje w odniesieniu do otaczającej przestrzeni. Jednak jej odmienność w stosunku do wielu stosowanych metod polega na tym, że katalog bardziej lub mniej realnych życzeń skierowanych do władz nie jest wynikiem finalnym konsultacji lecz zaledwie ich półmetkiem. Metoda ta obejmuje bowiem włączenie społeczności lokalnej w proces ustanawia­nia priorytetów i planowania procesu wdrożenia poprzez określanie moż­liwych działań i kształtowania osi czasu. Ten swoisty plan działania nie jest przy tym adresowany do jakiegoś enigmatycznego zewnętrznego „wyko­nawcy”, lecz obejmuje także deklaracje członków społeczności lokalnej do aktywnego włączenia się w proces realizacyjny – na poziomie posiadanych możliwości, umiejętności i zasobów. Niesłychanie ważne jest przy tym bu­dowanie samoświadomości grup społecznych.

W omawianej metodzie proces partycypacji nie jest zatem oparty jedynie na jednostronnych roszczeniach, lecz na realnym partnerstwie, czyli po­ważnym dwustronnym zobowiązaniu: władza – obywatel, w którym bez­względnie priorytetową rolę odgrywa zaufanie. Plasuje się tym samym na relatywnie wysokim szczeblu drabiny partycypacji społecznej, którą już w 1969 r. opisała Sherry Arnstein. Planowanie wykorzystujące tę metodę staje się tym samym procesem, który bazuje nie na instrumentalnej racjo­nalności tzw. obiektywnych przesłanek i określonych z góry celów, ale na racjonalności komunikatywnej, w której cele ustanawiane są w procesie ko­munikacji międzyludzkiej i dialogu pomiędzy planistami, władzą i osobami będącymi podmiotem planowania.

W ramach projektu„Planning for Real” w listopadzie 2014 r. Instytut Rozwoju Terytorialnego oraz katowicki oddział TUP zorganizowały szkolenie mające na celu przygotowanie pierwszych kilkunastu urbanistów i lokalnych lide­rów do pełnienia roli facylitatorów w procesie partycypacji społecznej me­todą, której zarys został wyżej przedstawiony. Szkolenie to obejmowało nie tylko symulację procesu, ale także przeprowadzenie realnych konsultacji W wybranej lokalizacji. Na Dolnym Śląsku konsultacje przeprowadzone zo­stały w Lewinie Kłodzkim, a na Górnym Śląsku w jednej z dzielnic Bytomia. W obu wypadkach udało się nie tylko zainteresować społeczności lokalne (choć pobrzmiewały także głosy zniechęcenia wobec kolejnych prób „od­pytywania” bez efektu) czy włączyć lokalnych liderów, ale przede wszystkim zaangażować władze, które zadeklarowały chęć kontynuowania współ­pracy. Warsztaty te obserwowała i konsultowała Margaret Wilkinson – twór­czyni metody i założycielka brytyjskiego stowarzyszenia Planning for Real.

Próba zaszczepienia tej metody w Polsce wydaje się obiecująca, bowiem jej przejrzyste zasady, prostota narzędzi i ogromna elastyczność pozwalają na zastosowanie jej w wielu niekonwencjonalnych nawet sytuacjach.Towa­rzystwo Urbanistów Polskich podjęło się rozwijania tej metody w polskich warunkach społecznych i prawnych, a także organizacji systemu szkoleń i certyfikacji facylitatorów. Pierwsze certyfikaty już zostały wydane. Jed­nak warto pamiętać, że jest to tylko element znacznie szerszego wyzwania w polskim modelu planowania, a mianowicie prawnego zabezpieczenia re­alnego uczestnictwa obywateli w procesie kształtowania przestrzeni.

Obowiązujące dziś w Polsce prawo oraz stosowana praktyka dają tylko po­zorne możliwości partycypacji. Pozorność polega głównie na tym, że głosu obywateli „władza” oczekuje dopiero po podjęciu kluczowych decyzji prze­strzennych, czyli w chwili, gdy krytyka lub ewentualne inne koncepcje są jej nie na rękę. Ponieważ propozycje władzy na ogół są w jakiejś mierze ra­cjonalne i posiadają grono zainteresowanych odbiorców, w związku z tym debata publiczna jest nie na rękę nie tylko władzy. W związku z tym zbyt często zaangażowanie społeczne sprowadza się przede wszystkim do ne­gacji i z tego powodu jest mocno krytykowane.

Dlatego udział społeczeństwa w decydowaniu o przestrzeni należy wpisać w system prawny kształtowania przestrzeni i w praktykę działania w tym zakresie. Można nazwać to„przejściem w mainstream”, gdyż terminem tym w różnych dziedzinach określa się ich główny nurt. Udział społeczeństwa w przekształcaniu przestrzeni powinien być bowiem regułą, a nie organiza­cyjną ciekawostką. Wiele osób działa w tym kierunku, rozwijane są metody pracy, ale do upowszechnienia podejścia partycypacyjnego jeszcze dużo brakuje. Należy zacząć szeroko dyskutować o tym, czego brakuje w polskich przepisach, w praktyce władzy, w działaniach profesjonalnych pianistów i w pracy entuzjastów, aby móc doprowadzić do sytuacji, że planowanie partycypacyjne będzie czymś zwyczajnym, a nie jedynie eksperymentem.

 
 

MABE
Magdalena Belof
architekt-urbanista, zastępca dyrektora Instytutu Rozwoju Terytorialnego, pracownik naukowy Wydziału Architektury Politechniki Wrocławskiej
e-mail: magdalena.belof@irt.wroc.pl

MABO
Maciej Borsa
architekt-urbanista, Prezes Oddz.TUP w Katowicach, pracow­nik naukowy Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie
e-mail: maciej.borsa@xl.wp.pl

 

 

Have a question ?
Contact us via e-mail and we will get to you as soon as possible.